Nie patrzę już w przyszłość. Nie wolno mi tego robić. Najdalej sięgam w jutro, ewentualnie pojutrze. Nawet przyszły weekend mnie nie obchodzi. Zawiodłam się na planach tak dalekich, że nie jestem teraz w stanie pojąć tego jak one powstały. Wyrzekałam się przyjemności, być może nawet szczęścia na rzecz miejsca ślubu, trójki dzieci, ich imion, wspólnych wakacji i starości. Zabrakło w tym wszystkim egoizmu, ale wierzyłam, że tak musi być, że tak jest dobrze. Co z tego mam? Poczucie, że czeka mnie pustka. Na nowo musze odkrywać dawne pragnienia, a zarazem pamiętać o tym, że nie wolno mi nic planować. Układanie przyszłości nie jest rozsądną sprawą. Nie możemy przecież przewidzieć co stanie się z tym co nas otacza, z ludźmi, a nawet nami samymi. Bokoniści powiadają „Tak kręci się ten świat” i być może mają racje. Niech kręci się Ziemia, niech obiega Słońce, niech wszystko dookoła biegnie swoim rymem, a ja się w to wpasuje. Każda sytuacja jest nową sytuacją, każdy dzień nowym dniem, każda ja to nowa ja. I niech tak będzie. Zawsze.
Categories: