Posted by: myslosiewnia | marzec 16, 2008

W oczekiwaniu na wiosnę…

W oczekiwaniu na wiosnę…

Ziemia, co zawsze przyjmie

Niezapowiedzianych gości

Drzewa bezlistne

Szumiące w oddali

Ja w bezdechu i gołąb

co być może

Duchem Świętym…

Posted by: myslosiewnia | marzec 16, 2008

Społeczna rola babci.

 Kim dla Ciebie jest “babcia” lub co to słowo według Ciebie znaczy?

  

  • Matka matki bądź ojca 26%
  • Brak odpowiedzi 26%
  • Osoba blisko związana więziami rodzinnymi 11%
  • Nie rozumiem pytania 13%
  • Nie wiem 13%
  • Miłe wspomnienie 11%
  • Na razie 7%

    

Co kojarzy Ci się ze słowem „Babcia”?

  

  • Wysokokaloryczny obiad
  • Rally Championship
  • Beret
  • Maryja
  • Historie o II wojnie światowej
  • Pieniądze
  • Zbyt duża opiekuńczość  
  • Wakacje
  • Słodycze

  

Ilość przepytanych osób: 23

   

„Wiedza i Życie” zaprezentowała nam babcię jako osobnika płci żeńskiej który spełnił już swoje powinności rozrodcze i macierzyńskie, ale nie chce umrzeć.

  

Martwi mnie takie spostrzeganie babci. Odpowiedź „nie wiem” przeraziła mnie. Czy nikt już nie umie odpowiedzieć: skarbnica wiedzy i doświadczeń życiowych, która jest w stanie oddać życie za to bym był szczęśliwy, wciąż niedoceniana, indywidualna osobowość, niesamowity człowiek…

  

Znów mam subobiektywne spojrzenie na sprawę?

   

Dziękuje wszystkim, za udzielenie odpowiedzi.

Posted by: myslosiewnia | marzec 14, 2008

Wywiad z b.YISK-iem.

„Ludzie uważają mnie za osobę odmienną, jednak ja mówię im, że wszyscy jesteśmy odmienni.”

Myślosiewnia:

Witaj Szymek.

 

b.YISK:
Witam serdecznie.

 

M:
Jako niesamowita osobowości naszego miasta musisz mieć wyjątkowy pogląd na świat. Mam nadzieję, że w wywiadzie zdradzisz nam, choć kilka swoich sekretów.

 

B:
Oczywiście. Lubię dzielić się moimi poglądami na temat istnienia, lubię o tym rozmyślać.

 

M:
Jako uczeń 3 gimnazjum rozmyślasz też zapewne o wyborze szkoły. Czym będziesz się kierował? Instynktem, ocenami, ludźmi czy może masz szósty zmysł?

 

B:
Chciałbym wybrać szkołę, w której będę się intensywnie rozwijał. Od jakiegoś czasu obserwuję obecny system edukacyjny i widzę, że wielu nauczycieli nie potrafi zachęcić uczniów do nauki ponieważ podchodzi do nich jak do pracy, którą trzeba wykonać. W szkołach brakuje także pomocy dydaktycznych, które mogłyby rozwijać zainteresowania młodzieży. Chodzę na kółko chemiczne i zauważyłem, że robiąc doświadczenia samemu, jestem w stanie zapamiętać więcej, a także zainteresować się tematem na tyle, by w domu poczytać o tym, co robiłem w szkole. Podczas lekcji jest inaczej. Nauczyciel pokazuje coś uczniom, z bardzo daleka i właściwie nie mają oni pojęcia, co się dzieje. Sprawia to, że nie chce im się słuchać czegoś co wydaje się być nudne.

Chciałbym wybrać szkołę, gdzie znajdzie się ktoś, kto będzie miał smykałkę i chęci do przekazania swojej wiedzy uczniom. Byłem niedawno na tak zwanych dniach otwartych, w Liceum Ogólnokształcącym im. Juliusza Słowackiego w Kruszwicy. Na jeden z pokazów przybył profesor z uczelni bydgoskiej, jako że w liceum ma powstać klasa akademicka. Profesor prowadził wykład i mimo tego, że nie interesowały mnie wcześniej fale światła i dźwięku, to temu człowiekowi udało się to zmienić. Chciałbym trafić właśnie na takich nauczycieli.

Poza tym zależy mi na tym, by dobrze wykształcić się informatycznie. Chciałbym, tak jak mój znajomy studiować informatykę na PJWSTK. Zależy mi na tym, by informatyki uczyć się na prawdę. Dla wielu ludzi informatyka kończy się na systemie operacyjnym Windows. Jako, że jestem zwolennikiem Wolnego Oprogramowania - bardzo mnie to boli. Chciałbym, aby w mojej przyszłej szkole uczono nie tylko obsługi systemu firmy Microsoft.

Wydaje mi się, że jest to trudno osiągalne w liceach. Słyszałem od znajomego, że ta sprawa inaczej wygląda w technikach informatycznych.

Zastanawiam się więc nad wyborem między liceum o profilu ogólnym,a technikum, gdyż “informatyczna nieinformatyka” bardzo by mnie drażniła.

Jeśli chodzi o oceny to postaram się o dobre choć jak już mówiłem, niezbyt interesuję się nauką tego, co jest w szkole. Niestety podchodzę do tego jak do obowiązku. Pocieszająca jest jednak myśl, że w zamian za to dużo uczę się w domu, z innych dziedzin.

 

M:

A ludzie? W szkole nieunikniony jest przecież kontach z nowymi osobami.

 

B:

Jestem typem eremity, więc nie zawsze ich potrzebuję. Jeśli trafię na fajne osoby - będę się cieszył, jeśli nie - będę cieszył się wracając do domu, do wirtualnych przyjaciół.

 

M:
To odważne wyjścia. Trudno być kimś tak odrębnym pośród ludzi niemalże jednakowych, bo przecież wielu jest takich wokół nas.?

 

B:
Ludzie uważają mnie za osobę odmienną, jednak ja mówię im, że wszyscy jesteśmy odmienni. Każdy ma swoje niepowtarzalne cechy, każdy ma swoje upodobania, każdy ma swoje hobby. W dzisiejszym świecie ludzie, nie wiem dlaczego, starają się od tego uciekać. Obecnie zalewa nas fala klonów. Każdy kopiuje każdego, bo chce być tak samo dobry. Dobry? Dobrzy jesteśmy w czymś własnym. Pozwolę sobie zacytować fragment filmu 8. Mile (cytuję z pamięci):

“-Uważam, że powinieneś prowadzić ze mną bitwy.

- Nie. To twoja działka.

- Ja i ty pasujemy tutaj.

- Wiem, ale ja wolę… Ja wolę robić w czymś swoim”

Podchodzę do świata tak samo. Uważam, że podstawą jest wiara w samego siebie. Nie lubię pewnego specyficznego myślenia. Prowadziłem kiedyś lekcję na temat Wolnego Oprogramowania. Spotkałem się wtedy z opiniami, że jestem w tym dobry, znam się na tym, a ktoś tam się nie zna, jest słaby, beznadziejny. Tak samo jest z opowiadaniami, które piszę.

Podstawowym błędem jest to, że niektóre osoby nie dostrzegają w sobie unikalnych cech. Obecnie, gdy człowiek widzi, że ktoś jest w czymś lepszy od niego, czuje się źle. Myślę, że jest to wynikiem systemu edukacyjnego. W szkołach nikt nie zwraca uwagi na nasze talenty, na nasze umiejętności, predyspozycje. Wszyscy “jadą” tym samym programem i mają to samo za normę. To właśnie stąd wynikają takie dziwactwa, że ktoś, kto nie cierpi np. fizyki- smuci się, że dostał ze sprawdzianu 4, a ktoś inny 5. Nie powinniśmy się równać z innymi w tych sprawach. Każdy powinien mieć swoją smykałkę. W szkołach próbują z nas zrobić chodzące encyklopedie, wiedzące wszystko. Uważam, że jeśli ktoś doskonale pisze wiersze, rozprawki, publikacje - nie musi znać perfekcyjnie matematyki. Na pewno nie przyda mu się ona w życiu w takim stopniu, w jakim musi się jej obecnie uczyć. Nauka powszechnie nauczanej matmy zajmuje przecież osobie nielubiącej matematyki bardzo dużo czasu, który możnaby spożytkować go na rozwój swojego talentu.

Przez takie działania nie chce nam się rozwijać swoich umiejętności, jesteśmy znudzeni tym, co dzieje się dookoła. Uważam, że właśnie z powodu systemu edukacji jeden stara się upodobnić do drugiego. Tak jest mu poprostu łatwiej. Nie jest to normalne. Powtarzam, więc wciąż, że każdy ma swoje własne unikalne cechy, tak samo ja. Nawet, jeśli ludzie nie okazują swej inności - są inni w głębi. Dlatego uważam, że nie żyję w świecie “autsajderskim”.

 

M:
Miło słyszeć tak poważne, a zarazem mądre słowa z ust młodego człowieka. Zwykle młodzież odpowiada mało wyczerpująco i oględnie, używając podstawowych słów i potocznych wyrażeń. Jak myślisz, z czego to wynika? Z lenistwa? Z chęci zaistnienia, bycia trendy?

A może “tak kręci się ten świat” i tak będzie już zawsze, takie zostaną przyjęte normy?

 

B:
Jest tak, że lenistwo obecnie przesiąknęło młodzież. Gdy rozmawiam ze znajomymi dowiaduję się, że szczytem ich życiowych marzeń jest nie robienie niczego przy jednoczesnym posiadaniu kupy “szmalu”. Nie mówię, że sam nie jestem leniwy. Często zdarza mi się, że czegoś nie chce mi się zrobić. Nie powiedziałbym jednak nigdy, że chciałbym się w życiu opieprzać!

Mój umysł ukształtował się według idei “Jestem, ponieważ jesteśmy”, czyli subafrykańskiej ideologii, oznaczającej człowieczeństwo wobec innych. Uważam, że nie żyjemy dla siebie, a żyjemy dla innych, dla Wspólnoty. Ot, chociażby, dlatego trzeba się czymś w życiu zajmować, aby wnosić coś do Wspólnoty. Niestety moim rówieśnikom jest to trudno wytłumaczyć.

Myślę, że używanie podstawowych słów nie jest bezpośrednią winą lenistwa, a tego, że młodzi po prostu nie znają innych słów. Wynika to z nie czytania niczego lub czytywania wyłącznie “bl0ga5kUff”, co powoduje kompletne omamienie umysłu. Do dnia dzisiejszego nie opanowałem jeszcze specyficznego języka sloganowego i nie potrafię czytać takich… Publikacji? W zasadzie brzmi to bardziej jak (nie chcę być niemiły) szczekanie psa.

Młodym ludziom brakuje w życiu celów, do których by dążyli. Obecnie, gdy liczba użytkowników Internetu wzrosła – młodzi zatracają się w Sieci, bezpowrotnie marnując swój czas.

Trudno powiedzieć, że tak się kręci świat, gdyż dzieje się tak od niedawna. Obawiam się jednak, że niebawem zostanie przyjęte to za normę, co bezpowrotnie skreśli dorobek naszej cywilizacji, gdyż nikt nie będzie jej dalej rozwijał, a wszyscy zaczną się nawzjem okradać.

 

M:
Nie sadzę by powszechna głupota była winą młodzieży. Czy patrząc ze swojego piętnastoletniego punktu widzenia masz wiele do zarzucenia dorosłym? Jako nastolatek powinieneś się buntować, ale czy oby na pewno wiesz, przeciw czemu?

 

B:
Raczej nie buntuję się przeciwko osobom starszym “ogólnie”. Mam wiele przyjaciół, którzy są już dorośli i uwielbiam słuchać słów ich krytyki. Dzięki nim zmieniam się na lepsze. Buntuję się, gdy dostrzegam nadużywanie przez dorosych swojej władzy. Niektórzy, będący wyżej ode mnie w hierarchii, są w porządku. Mam na przykład znajomego, admina serwisu JakiLinux - Michuka. Bardzo szanuję go za rady, jakie mi daje, a zarazem szanuję go za to, że nie wywyższa się, nie uważa się za nie wiadomo, kogo. ‘Każdy inni, wszyscy równi’. Niestety część grona pedagogicznego w placówkach edukacyjnych uważa, że będąc wyżej może robić wszystko i zdarza się, że traktuje uczniów w niedobry sposób. Nie tyczy się to oczywiście tylko nauczycieli, a każdej osoby, która traktuje siebie jako ważniejszą od innych. Dużo się mówi, zwłaszcza w mediach o nadużyciach Policji. Drażni mnie to choć bardziej denerwuje mnie wypisywanie na murach sloganu HWDP, przez ludzi nigdy przez policję nieskrzywdzonych. Boli mnie to, że obecnie młodzież, niewiadomo dlaczego wciska sobie samym nienawiść do Policji. Ja traktuję Policję jak urząd państwowy, który ma mi zapewnić bezpieczeństwo i dotychczas tak było, wiec osobiście nie mam zastrzeżeń. Młodzi traktują policję jako wroga. Ja nie buntuję się, dlatego, że robią tak wszyscy. Żeby się buntować - muszę mieć powód. Uważam, że jeśli buntuję się to wiem, przeciw czemu.

 

M:
Interesuje mnie zagadnienie buntu. Czy nie sądzisz ze obecnie, kiedy życiem młodzieży rządzi samowola młodzi nie mają, przeciw czemu się buntować? Nie ma przecież niepożądanej władzy, zaborców, nikt raczej nikomu nic nie narzuca. Czy konflikty z rodzicami nie wynikają po prostu z braku sytuacji, w której można by wyładować emocje, wyłożyć całą energie dla słusznej sprawy?

 

B:
Nie chcę zajmować w ten sprawie konkretnego stanowiska, gdyż nie jestem upewniony w tym temacie, aczkolwiek naświetliłaś mój umysł tym pytaniem. Musiałbym to po prostu głębiej przemyśleć. Wydaje mi się, ze młodzi mają źle poukładane w głowie z powodu fali głupoty, która zalewa ją ze wszystkich stron. Chyba stąd wynika bunt młodych.

 

M:
Cieszę się ze nie odpowiedziałeś w pędzie tej głupoty. Miło jest słyszeć słowa “musze to przemyśleć”. Ja często myślę nad aborcją i też nie potrafię zająć konkretnego stanowiska. Jakie Ty masz poglądy?

 

B:
Myślę trochę niechrześcijańsko ponieważ uważam, że w “słusznej sprawie” aborcji można dokonać. Słuszną sprawą nazywam sytuacje, gdy kobieta zaszła w ciążę podczas gwałtu lub, gdy płód jest poważnie uszkodzony. Ogólnie sprawa aborcji jest na prawdę ciężka i w zasadzie nie jestem do końca pewny swych poglądów. Wydaje mi się, że mogą się one jeszcze zmienić.

 

M;
Jak często zdarza Ci się taka zmiana poglądów?

 

B:
W zasadzie niezbyt często. Zależy to od tego, jak długo coś się we mnie kształtowało. Nigdy nie zmieniam poglądów na “hurra”. Nawet, jeśli ktoś mi naświetli daną rzecz ze swojej strony i będę uważał, że ma rację, to i tak czekam ze zmianami. Jestem człowiekiem młodym i nie ufam sam sobie, dlatego wolę poczekać dzień, dwa, rozmyślając o tej danej sprawie, by potem na nowo zabrać konkretne stanowisko.

 

M:
To bardzo rozsądne wyjście. Mimo, że jest już dość późna pora myślisz całkiem trzeźwo. Co ma na to wpływ?

 

B:
Jem teraz zupę Vifona, a to powoduje u człowieka racjonalne myślenie. (śmiech)

Ogólnie jestem typem nocnego Marka, więc w nocy wykazuję zazwyczaj większą aktywność umysłową. W nocy się uczę, w nocy pracuję, w nocy czytam książki. Często do późna. Jeśli odczuwam zmęczenie robię sobie popołudniu godzinna drzemkę.

 

M:
Godzina to mimo wszystko mało jak na tak młody organizm. Jesteś pewien, że Twoje życie pod względem “fizycznym” przebiega prawidłowo?

 

B:
To zależy od punktu widzenia. Dla mnie wszystko przebiega jak najbardziej prawidłowo. W nocy sypiam około 5 godzin, w dzień godzinę, więc uważam, że to wystarczająco. Nie uprawiam żadnego sportu. Myślę, że tego nie potrzebuję. Mam troszkę inny styl życia, ale jest mi tak dobrze. Pojęcie ‘przebiega prawidłowo’… Jest dosyć dziwne. Z jednej strony prawidłowe będzie życie aktywne fizycznie, bo to wzmacnia organizm i jest zdrowe. Jednak z drugiej strony dla mnie aktywne życie fizyczne to porażka. Jeśli miałbym takie prowadzić - byłbym smutny. Nie lubię wychodzić z domu. Każde takie wyjście byłoby dla mnie czymś niemiłym, a przecież to źle wpływa na psychikę. Ogólnie rzecz biorąc w życiu ważne jest to, by być szczęśliwym. Za biurkiem przy komputerze lub na kanapie z książką taki właśnie jestem. Miałem, co prawda kilka kryzysów, związanych z samotnością, ale odbiegłem już od nich.

 

M:
Nawiązując samotności, co z twoim życiem prywatnym? Kim jest ów Dama, o której możemy tak wiele przeczytać na Twoim blogu i co cię z nią łączy?

 

B:

Dama jest moją przyjaciółką. Lubię ją, bardzo. Jest najpiękniejszą dziewczyną, jaką znam. Dużo mnie nauczyła. Dała mi dużo radości. Zmieniła moje życie. Jestem jej wdzięczny za wszystko.

 

M:
Dobrze jest mięć taką osobę.

 

B:
Racja. A mógłbym kogoś pozdrowić?

 

M:
Oczywiście

 

B:
Chciałem pozdrowić Damę, Haza, barteksa, Michuka, Pati, Justi, Justi, moją klasę i wszystkich znajomych oraz użytkowników GNU/Linuksa, czytelników mojego i Twojego bloga, no i oczywiście Ciebie.

 

M:
Dziękuję. Kiedy już upewniłam się ze jesteś człowiekiem zaradnym, mądrym i dzięki temu szczęśliwym mogę podziękować Ci za wywiad i życzyć równie inspirujących odpowiedzi na pytania kolejnych rozmówców. Dobranoc.

 

B:
Ja również dziękuję ze rozmowę. Dobranoc.

Tags: , , , , , ,

Posted by: myslosiewnia | marzec 6, 2008

Czarne oczy małej Rumunki

Ulice były pełne na nic nie zwracających uwagi przechodniów, zabieganych kobiet i roztrzepanych mężczyzn. Z boku, na mokrym chodniku klęczała Rumunka. Jej córka pobiegła do nas, uczepiła się mojej nogi i zaczęła żebrać. Miałam w kieszeni 5 złotych. To za dużo-pomyślałam- przecież i tak jej matka kupi za to wino. Udałam, że nie czuję jej błagalnego uścisku. Szarpnęłam nogą i odeszłam. Dziewczynka zachwiała się lekko, ale szybko przywróciła równowagę. Zmrużyłam oczy- myśl o czymś innym…obiad, lekcje, trening, sen. Mała Rumunka wypatrzyła kolejną ofiarę i podbiegła do niej z kubeczkiem. Niestety ta też ją zbyła. Dzisiejszego popołudnia, matka nie kupi alkoholu…

Jak potoczyło się to wszystko dalej? Niektórzy nawet nie zwrócili uwagi, że cudzoziemki błagają o pieniądze. Po prostu przeszli dalej. Nie ważne na co chciały je wydać. Nie ważne skąd się tam wzięły. Jak mogłam nie dać jej tych durnych pieniędzy? Dla mnie to kwestia kilku batonów, a być może dziewczynka została pobita, za niewydajną prace? Może naprawdę była głodna, może nie każdy jest taki jak opisywany nam przez mamy cygan?

Jej oczy…to straszne. Powinna właśnie uczyć cię dodawania, czujnie przyglądać się kuleczkom na liczydle, tymczasem stała tam w deszczu i zdobywała wiedzę na temat wyłudzania.

  

Jaki świat jest chory, nienormalny, paradoksalny. Wy jesteście durni, i ja i wszystko! Wciskam tu bezsensownie klawisze, zamiast działać. Po cholerę czytacie te słowa? Nudzi wam się?

Pora coś zrobić. My wyrzucamy resztki z obiadu do śmieci, a za szybą ktoś blaga o nie Boga.

Chcę daleko. Daleko, daleko, daleko. Teraz wiem że zrobię wszystko żeby to się udało.

Posted by: myslosiewnia | marzec 2, 2008

Patrzę na siebie i…

Nie patrzę już w przyszłość. Nie wolno mi tego robić. Najdalej sięgam w jutro, ewentualnie pojutrze. Nawet przyszły weekend mnie nie obchodzi. Zawiodłam się na planach tak dalekich, że nie jestem teraz w stanie pojąć tego jak one powstały. Wyrzekałam się przyjemności, być może nawet szczęścia na rzecz miejsca ślubu, trójki dzieci, ich imion, wspólnych wakacji i starości. Zabrakło w tym wszystkim egoizmu, ale wierzyłam, że tak musi być, że tak jest dobrze. Co z tego mam? Poczucie, że czeka mnie pustka. Na nowo musze odkrywać dawne pragnienia, a zarazem pamiętać o tym, że nie wolno mi nic planować. Układanie przyszłości nie jest rozsądną sprawą. Nie możemy przecież przewidzieć co stanie się z tym co nas otacza, z ludźmi, a nawet nami samymi. Bokoniści powiadają „Tak kręci się ten świat” i być może mają racje. Niech kręci się Ziemia, niech obiega Słońce, niech wszystko dookoła biegnie swoim rymem, a ja się w to wpasuje. Każda sytuacja jest nową sytuacją, każdy dzień nowym dniem, każda ja to nowa ja. I niech tak będzie. Zawsze.

« Newer Posts - Older Posts »

Categories